„Czasami wszyscy zdrowi ludzie kaszlą” | Patryk Ptaszkowski - tylko martwi nie mogą już niczego zmienić

Wiewiórka, Surykatka, Panda, Leniwiec i Sowa to nie wstęp do wyliczanki na Arce Noego, a ksywki pięciu przyjaciół, którzy stali się bohaterami książki Patryka Ptaszkowskiego. To paczka facetów, którzy znają się od dzieciństwa i po latach spotykają się bez jednego z nich… Panda postanowił popełnić samobójstwo, a reszta nie jest w stanie tego zrozumieć. Dlaczego to zrobił?

Gdy pierwszy raz spojrzałam na okładkę to pomyślałam, że to poradnik o rzucaniu palenia. Na szczęście moja pierwsza myśl okazała się zbyt dosłowna. Okładka ma zdecydowanie wymiar symboliczny. Książka jest bowiem przeplatanką losów każdego z przyjaciół. Kolejne rozdziały to urywki z życia każdego z nich. Zaczynają się w okresie przed pogrzebem, a kontynuowane prowadzą nas w odmęty przeróżnych życiowych wyzwań przed jakimi stają owi przyjaciele. 

Rozmyślania na każdy temat

W książce znajdziemy rozważania na niemal wszystkie ważne tematy – śmierci, uzależnień, związków, choroby, nadziei, polityki, wiary…Większość książki to monologi wewnętrzne bohaterów, zapis ich myśli (dialogów mamy tu stosunkowo mało), które spowodowały, że polubiłam tych gości. Może przez to, że było mi po drodze z ich przemyśleniami? Może  dlatego, że byli dojrzali w swoim postrzeganiu świata? Bez wątpienia jedną z przyczyn było to, że w każdym z bohaterów odnalazłam cząstkę siebie. 

Zbyt górnolotny język

Pomysł na fabułę i forma przedstawienia historii – to niewątpliwe plusy tej książki. To co było dla mnie irytujące to ton dyskusji jakie staczali w swoim towarzystwie bohaterowie – był podniosły, naszpikowany górnolotnymi określeniami. Powodowało to we mnie poczucie niespójności i momentami wręcz bawiło. Gdy czytałam zdanie takie jak: „To ona pierwsza pokazała mi radość, jaka płynie ze zbierania tych smacznych i jakże majestatycznie wyglądających wśród mchu darów matki ziemi” to odpadałam. Nijak mi to pasowało do bohaterów. Pomijając fakt, że raczej niewielu ludzi prowadzi w taki sposób monologi wewnętrzne… Gdy dodawałam do tego niektóre wręcz banalne przemyślenia, które zakładam, że miały być refleksyjne to zastanawiałam się nad jednym…

CO MNIE TAK CIĄGNIE DO TEJ KSIĄŻKI?

Co powodowało, że podążałam  strona za stroną, choć nie jest to najlepsza książka jaką czytałam? Nie wiem. Dałam sobie chwilę oddechu po lekturze, ale nadal nie wiem. Może to, że jest tak bardzo realistyczna? Że dotyka problemów, z którymi zmagać się może każdy z nas? Przeczytałam tę książkę w dwa wieczory. Zakończenie trochę mnie rozczarowało (wzniosłość zabiła w moim odbiorze jego sedno), ale finalnie myślę, że warto przeczytać i wyrobić swoje zdanie na jej temat. Jestem przekonana, że i Wy odnajdziecie w tych historiach siebie i poczujecie moc patrzenia na swoje życiowe wybory z lotu ptaka. 

Refleksyjna, ale i pokrzepiająca. Bez wartkiej akcji, ale z przestrzenią na przemyślenia.

Moja ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.