„Epidemia samotności” | Agnieszka Łopatowska, Monika Szubrycht - wstrząsający obraz wielowymiarowości samotności

Książka "Epidemia samotności"

Takie książki powinny być czytane obowiązkowo przez młodych ludzi – licealistów, studentów, aby uczyć ich empatii i zrozumienia wobec drugiego człowieka. Aby poznawać wielowymiarowość definicji, które bywają spłycane i które każdorazowo jako ludzie odnosimy w większości do własnych doświadczeń. „Epidemia samotności” to książka, która otwiera czytelnika na inną perspektywę, pozwala spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa i uświadamia, jak możemy pomóc zarówno sobie jak i innym, gdy ogarnia nas poczucie samotności.

Samotność niejedno ma imię

Samotność może kojarzyć się głównie z życiem bez pary – męża/żony, ze starością, w której nie ma bliskich. I to prawda – w takich sytuacjach można czuć rozdzierającą samotność (choć może być też zupełnie inaczej). Samotność jednak przybiera różne twarze – twarz opiekuna dziecka z niepełnosprawnością, twarz homoseksualnego dziecka odepchniętego przez rodziców, twarz nastolatka niezrozumianego przez rodziców; twarz osoby narcystycznej…

Bardzo spodobała mi się definicja samotności, którą przeczytałam w „Epidemii samotności”, a mianowicie – samotność to stan, w którym trudno być „z” – czy to ze sobą, czy to z kimś z zewnątrz. Oznacza to, że nie jest ona tożsama z byciem samemu. Można być samemu i nie musi to prowadzić do samotności. Może to oznaczać bycie w społeczeństwie. A wszystko to sprawia, że czasem bardzo trudno jest nam realnie stwierdzić, kto tak naprawdę może czuć się samotny. 

„Poczucie samotności to tak naprawdę poczucie niezrozumienia. Sytuacja, w której niby są ludzie wokół nas, ale czujemy, że oni nie rozumieją za bardzo z czym się borykamy, o co nam chodzi, czego potrzebujemy. Nie dlatego, że mają złe intencje, bo mogą mieć dobre, ale z jakiegoś powodu ich postrzeganie rzeczywistości różni się od naszego.”

Wiele historii, jedno rozdzierające uczucie

Ta książka jest bez dwóch zdań przejmująca. Jeśli tak jak ja – masz w sobie więcej empatii niż przeciętny człowiek, to ta lektura może boleć. A z drugiej strony jest w niej wiele mądrości i pozwala docenić to, co się ma oraz zastanowić się nad tym, jak może pomóc osobom wokół oraz co możemy robić, aby w pewnym sensie przeciwdziałać samotności w naszym życiu. 

To 12 rozmów ze specjalistami na temat różnych kontekstów tego samego uczucia – uczucia samotności. Kontekstów, w których możemy osadzić ludzi żyjących wokół nas i zrozumieć ich lepiej, ale także wspierać efektywniej. Rozmowy są ciekawie poprowadzone – nie są przegadane, ale pozwalają wyciągnąć z nich czytelnikowi maksimum treści. Dzięki tej formie lekturę można sobie dawkować, by nie zostać od razu przytłoczonym falą emocji, które nie są łatwe do przetrawienia. 

Dla mnie jednym z najbardziej uderzających wątków była samotność w opiece nad osobą niesamodzielną – gdy jesteś z kimś tak blisko, a jednocześnie czujesz wielka pustkę. Długo mieliłam w głowie rozmowę na ten temat i myślę, że generalnie ciężko przejść wobec tych szczerych wyznań obojętnie. 

Samotność może być przyczyną chorób, w tym depresji. Fakt iż dotyka ona coraz więcej osób mimo, że dziś łatwiej o kontakt z innymi niż kiedykolwiek, jest przerażająca. Możemy jednak nie tylko efektywnie pomagać innym, ale i przeciwdziałać samotności we własnym życiu. Jak? Polecam lekturę „Epidemii samotności”, bo to lektura wartościowa, skłaniająca do przemyśleń i choć niełatwa, to warta poświęcenia na nią czasu. 

Wbrew polskiej gramatyce łatwiej o niesamotność kobietom, dlatego, że kobiety mają i kulturowo, i hormonalnie gotowość do bycia „z”, do otwarcia emocjonalnego. Mają więcej hormonu odpowiedzialnego za empatię, więcej zgody kulturowej na otwartość emocjonalną i uczuciową.

Ludzie się grupują: czy to będzie grupa płaskoziemców, udających, że wierzą w to, co mówią, czy kibiców zakochanych w swojej drużynie, czy kobiet, które dzielą się ze sobą uciążliwością patriarchatu. Jednym słowem - bycie w grupie jako pomysł na wytrzymanie samotności często okazuje się skuteczne.

Moja ocena: 8/10 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *