Autor w swojej opowieści o zwykłych facetach pracujących w sprzedaży w podrzędnej łódzkiej firmie wplata elementy, które zmuszają do refleksji.
Jeśli ktoś zna Paczesia z jego występów jako stand-upera i nie przeczytał opisu książki może się zdziwić. Choć w książce znajdziemy czarny humor to jednak nie jest on głównym bohaterem.
Przez ponad 300 stron podążamy za dynamicznie opowiedzianą historią, w której odnajdziemy typowego prywaciarza, nietypowy obraz polskiej kobiety (a może nietypowy tylko w oczach kobiety?), topienie smutków w kieliszku, walkę o dziecko między ojcem a matką, chęć zemsty, wspomnienia z domu alkoholika… i wiele innych. To polska proza życia oczami mężczyzn.
Czego nauczyła mnie ta książka?
„Grube wióry” to lekcja odpuszczania. Odpuszczania w momencie, w którym targają nami negatywne emocje. Odpuszczania swojej rodzinie, która nie zawsze podejmowała dobre decyzje.
Książka przypomina, że życie innych, które możemy oglądać z zewnątrz przez pryzmat tego co posiadają często nijak ma się do ich poczucia szczęścia.
Kto powinien przeczytać książkę?
Każdy 🙂 Jednak zrozumieją ją najbardziej osoby z rodzin dysfunkcyjnych (np. Alkoholowych), a wiele nauczyć się z niej mogą nastolatkowie, zanim popełnią pewne błędy we własnym życiu.
Moja ocena: 4/5