Może się wydawać, że gdy jedzie się w odległe miejsca, to nuda będzie wpisana w plan dnia. Zasadniczo ponudzić się czasem warto, ale gdy tego nie lubicie, to przebywając w Lavendowie atrakcji Wam nie zabraknie. Oprócz oczywistych kwestii (i naszym zdaniem wręcz obowiązkowych) jak wyście w góry (szlaki są fantastyczne!) czy wycieczka rowerowa (polecamy odwiedzenie Izerki – widoki są cudowne!) możesz skorzystać z:
- sauny fińskiej – wówczas właściciele zamykają całą przestrzeń z leżaczkami, prysznicem, toaletą tylko dla Was. Uwielbiamy saunowanie, a tu wszystko było przygotowane na tip-top – ręczniki, woda, olejki. Wszędzie pachniało lawendą, a między sesjami wychodziliśmy na zewnątrz oglądać gwiazdy – i uwierzcie nam, tak rozgwieżdżone niebo w mieście to jedynie czcze marzenie.
- koncertu dzięków mis tybetańskich – to godzinna sesja, która sprawia, że możesz wręcz poczuć, jak unosisz się nad własnym ciałem. Tego typu relaksu nie zaznasz podczas żadnego z typowo fizycznych masaży. Kiedyś byliśmy sceptyczni, dziś korzystamy w tego dobrodziejstwa wszędzie, gdzie się ta 🙂 Uwierzcie nam – warto!
- grilla i miejsca na ognisko – Oskar nie mógł się powstrzymać, a kiełbaski z grilla po górskiej wędrówce smakowały podwójnie!
- piłkarzyków, rakietek do badmintona czy hamaków oraz leżaczków na zewnątrz – wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki.
My z domu zabraliśmy także grę planszową, w którą graliśmy w ogrodzie, a wieczorami czytaliśmy książki, aby skorzystać z ciszy, która pozwala się na nich skupić. I tu polecajka, która jest warta rozważenia – jeśli wybieracie się w Karkonosze, to koniecznie przed wyjazdem albo w trakcie (tak jak Oskar) przeczytajcie serię kryminalną Sławomira Gortycha. Wówczas wyjście w góry nabiera zupełnie innego znaczenia, a i motywacja, aby wytrzymać, gdy już jest trudno, jest inna 🙂 A gdy książek zapomnicie – kupicie je w księgarni w Szklarskiej Porębie lub Jeleniej Górze.
A! I jeśli lubicie naprawdę srogi wysiłek i jesteście przygotowani na dłuuuugie dystanse po górach, to przyjeżdżając tu we wrześniu, możecie zapisać się na Przejście Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza (dwóch nieżyjących już goprowników). O przejściu wiele może opowiedzieć Artur, który brał udział w niejednym z nich. Robi to ogromne wrażenie i zapewne daje ogrom satysfakcji.