„Też tak mam” | Magdalena Kostyszyn - presja ma wiele twarzy

też tak mam książka

Presja społeczna wobec kobiet wylewa się z każdego medium społecznościowego (oczywiście wobec mężczyzn również, ale dziś o kobietach) – chcemy być idealnymi partnerkami, żonami, matkami. Karmione każdego dnia pięknymi kadrami z Instagrama zaczynamy kreślić wizje cukierkowego macierzyństwa, cudownego domu i samospełnienia. Ich definicje piszą tłumy. Tymczasem zapominamy, że szczęście ma tyle definicji, ilu jest na świecie ludzi i nikt nie powinien uzurpować sobie prawa do narzucania swojego planu na życie innym.

Książka Magdaleny Kostyszyn to kilka rozdziałów o ważnych społecznie kwestiach jak depresja poporodowa (vs. Idealna wizja macierzyństwa), presja posiadania potomków (vs. decyzja o nieposiadaniu dzieci), przemoc ekonomiczna, uprzedmiotawianie kobiet czy bagatelizowanie ich dolegliwości związanych z okresem. Autorka przybliża nam historie kobiet, które opowiedziały o swoich trudnych sytuacjach życiowych i co jest w nich najbardziej uderzające to fakt, że nierzadko to kobiety są kobietom wilkami. 

Nie masz dzieci – jesteś egoistką, masz więcej niż dwójkę – na pewno jedziesz na 500+. Utrzymujesz się sama, robisz karierę – jesteś samolubna, poświęcasz się dzieciom i zostajesz w domu – jesteś Matką Polką bez ambicji. Niezależnie jaką decyzję życiową podejmiesz, zawsze znajdzie się grono osób, która będzie Cię krytykować. Ok., nie jest to nic nowego – nie każdy musi nas lubić. Niemniej dzisiejszy połączony poprzez internet świat powoduje, że wyskalowane słowa krytyki zwiększają presję, której część z nas nie wytrzymuje. Dla części osób kończy się to osobistymi tragediami, których można byłoby uniknąć.

Książka „Też tak mam” jest pełna emocji. Osobiście żałuję, że jest tak krótka (przeczytałam ją w jeden wieczór), bo część wątków aż prosi się o rozwinięcie, o pokazanie innych perspektyw. Widziałam słowa krytyki na temat tego, że „Też tak mam” to zlepek wpisów z internetu i że coś takiego, to nie jest książka. Nie zgodzę się z tym, bo aby trafnie podsumować tak ważne społecznie kwestie, trzeba być dobrym obserwatorem rzeczywistości i umieć selekcjonować to, co się słyszy i widzi. 

Mam nadzieję, że w czytelnikach tej książki pozostanie refleksja, że każdy projektuje swoje życie na swój sposób i osobom trzecim nic do tego. Wręcz dziś, w czasach, w których wiele mówi się o sile kobiet, o feminizmie – kobiety powinny być dla siebie nawzajem wsparciem, a nie prowodyrem wyrzutów sumienia, złego samopoczucia i braku akceptacji. Bądźmy uważne na to, co dzieje się z naszym życiem, ale i na to, jak wygląda życie bliskich – nie po to, aby w to życie się wtrącać, ale aby w odpowiednim momencie wesprzeć i powiedzieć „rozumiem”, „też tak mam”, „jestem przy Tobie”. 

Moja ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.