Nieupiększony obraz życia z ADHD
„Brudne pranie” była dla mnie książką bardzo uderzającą, ponieważ ADHD u Roxanne objawia się silnym natężeniem niektórych z zachowań, prowadzącym do wielu skrajności. Czytając ją myślałam „o matko, to można mieć aż tak?!”. Miałam wrażenie, że ona przeżywa swoje trudności dziesięć razy bardziej niż ja. Z jednej strony było to zaskakujące, z drugiej aż trudne do zrozumienia. Przyznam też, że w pewnym stopniu to było dla mnie również pocieszenie – uznałam bowiem, że radzę sobie ze swoim ADHD całkiem nieźle, bo moje trudności nie są aż tak bardzo widoczne na zewnątrz (bardziej przezywam je wewnętrznie), a to w porównaniu z Roxanne na pewno nieco ułatwia mi życie. Te skrajności i bardzo szczery, odarty ze wszelkich upiększeń obraz sprawia, że czytelnik zyskuje dodatkową perspektywę na to zaburzenie i wiedzę, że może ono wyglądać u każdego zupełnie inaczej, a to bardzo cenne – przykładanie bowiem szablonu do każdego człowieka i stygmatyzowanie, ocenianie go zero-jedynkowe jest dużym nadużyciem.
Czy przeczytam tę książkę jeszcze raz? Raczej nie. Czy oznacza to, że nie warto jej przeczytać? Absolutnie nie. Każdy z nas potrzebuje nieco innej narracji, z nieco innymi sytuacjami się utożsami, bowiem ADHD wygląda u każdego inaczej. Dlatego, jeśli wciąż szukasz takiej książki, która doda Ci otuchy – spróbuj, przeczytaj „Brudne pranie”, być może trafi ona do Ciebie bardziej niż do mnie.
Moja ocena: 5/10
Jedna odpowiedź