„Brudne pranie. ADHD u dorosłych i jak sobie z nim radzić” | Roxanne Emery, Richard Pink - szczery, nieupiększony obraz życia z ADHD - dla osób neuroatypowych i ich bliskich

Brudne pranie. ADHD u dorosłych i jak sobie z nim radzić

O ADHD słyszy się coraz więcej – nie dlatego, że nagle co druga osoba zaczęła je mieć, ale dlatego, że więcej osób decyduje się na diagnozę, a psychiatrzy i psycholodzy chętniej edukują pacjentów w tym zakresie. Tym samym jeśli raz zareagujesz na treść tego typu w social media, zaczynasz widzieć tego więcej i więcej i może wydawać Ci się, że o niczym innym się nie mówi. Na rynku promuje się też coraz więcej książek, które opowiadają o tym, jak z ADHD sobie radzić, a jedną z nich jest „Brudne pranie. ADHD u dorosłych i jak sobie z nim radzić” – opowieść pary, który prowadzi popularne konto @ADHD_Love. Czy warto po ten tytuł sięgnąć?

Diagnozę ADHD otrzymałam w wieku 35 lat. To było zaskoczenie, ale i ogromna ulga. Gdy żyjesz z trudnościami, które cię wyczerpują emocjonalnie i fizycznie i nie znasz tego przyczyny, zaczynasz obwiniać siebie – że jesteś niewystarczający/a, beznadziejny/a, że inni potrafią więcej/lepiej, że nigdy nie osiągniesz tego, czego pragniesz. Z tego powodu cieszę się, że o neuroatypowości mówi się coraz więcej, choć nadal wiele jest stygmatyzacji i powielanych mitów takich jak choćby to, że z ADHD da się wyleczyć, przestając jeść cukier, a leki to po prostu legalna forma przyjmowania narkotyków.

Książki jako forma wsparcia osób z ADHD

Gdy żyjesz z osobą mającą ADHD lub nią jesteś, nieocenionym wsparciem poza psychoedukacją, opieką psychiatry oraz farmakoterapią są właśnie książki (oraz podcasty, kanały na YT i konta w social media). Zrozumienie pewnych zachowań pomaga wypracować sobie schematy radzenia sobie z nimi (to podstawowa forma samopomocy), aby codzienność była mniej obciążająca zarówno dla osoby neuroatypowej, jak i dla jej otoczenia. Takich książek przeczytałam kilka i jedną z nich było właśnie „Brudne pranie”. 

Osobiście, gdy czytałam pierwszą czy drugą książkę o tej tematyce, były one dla mnie niezwykle ciekawe. Łapałam się wciąż na tym, że mówię „aaaa, ja też tak mam!” oraz czułam, że nie jestem w tym, co przeżywam sama. Jednak, gdy zaczęłam sięgać po kolejne tytuły, wiele kwestii się powielało (to naturalne), a zawartość książek przestała być dla mnie tak wartościowa. Z tego powodu uważam, że chcąc dowiedzieć się więcej o ADHD nie musisz czytać wszystkich z nich – wystarczy jedna bądź dwie (moje ulubione znajdziesz tutaj). Oczywiście, jak przystało na ADHD-owca, gdy złapałam hiperfokus na ten temat, to kupowałam ich więcej i „Brudne pranie” było którąś z kolei.

Objawy ADHD jako oś narracji

To krótka książka, która podzielona jest na rozdziały mówiące o poszczególnych objawach ADHD takich jak: gubienie ważnych rzeczy, ślepota czasowa, hiperskupienie, bałaganiarstwo i inne (jest ich w książce dziesięć). Na pewno wartością dodaną jest fakt zderzenia dwóch perspektyw – jedna z nich to perspektywa Roxanne (kobiety z ADHD), która opowiada o tym, jak żyje się jej na co dzień w kontekście silnych problemów w danym obszarze, a druga to perspektywa Richa (jej partnera), wskazującego, jak on to widzi z zewnątrz i co jest wyzwaniem dla niego. Takiego podziału nie znalazłam w żadnej innej książce, którą na temat ADHD przeczytałam.

Nieupiększony obraz życia z ADHD

„Brudne pranie” była dla mnie książką bardzo uderzającą, ponieważ ADHD u Roxanne objawia się silnym natężeniem niektórych z zachowań, prowadzącym do wielu skrajności. Czytając ją myślałam „o matko, to można mieć aż tak?!”. Miałam wrażenie, że ona przeżywa swoje trudności dziesięć razy bardziej niż ja. Z jednej strony było to zaskakujące, z drugiej aż trudne do zrozumienia. Przyznam też, że w pewnym stopniu to było dla mnie również pocieszenie – uznałam bowiem, że radzę sobie ze swoim ADHD całkiem nieźle, bo moje trudności nie są aż tak bardzo widoczne na zewnątrz (bardziej przezywam je wewnętrznie), a to w porównaniu z Roxanne na pewno nieco ułatwia mi życie. Te skrajności i bardzo szczery, odarty ze wszelkich upiększeń obraz sprawia, że czytelnik zyskuje dodatkową perspektywę na to zaburzenie i wiedzę, że może ono wyglądać u każdego zupełnie inaczej, a to bardzo cenne – przykładanie bowiem szablonu do każdego człowieka i stygmatyzowanie, ocenianie go zero-jedynkowe jest dużym nadużyciem. 

Czy przeczytam tę książkę jeszcze raz? Raczej nie. Czy oznacza to, że nie warto jej przeczytać? Absolutnie nie. Każdy z nas potrzebuje nieco innej narracji, z nieco innymi sytuacjami się utożsami, bowiem ADHD wygląda u każdego inaczej. Dlatego, jeśli wciąż szukasz takiej książki, która doda Ci otuchy – spróbuj, przeczytaj „Brudne pranie”, być może trafi ona do Ciebie bardziej niż do mnie. 

Moja ocena: 5/10

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *