„Jak zadbać o własne finanse” | Marcin Iwuć - książka, która powinna być lekturą obowiązkową dla każdego (bez wyjątku)

książka "Jak zadbać o własne finanse" Marcin Iwuć

Finanse to temat, który w mojej opinii wciąż jest tym, o którym nie chcemy głośno rozmawiać. Ukrywamy, ile zarabiamy, aby ktoś nie poczuł się źle lub aby nie zaczął nam zazdrościć czy podważać, czy na to zasługujemy. Głupio nam jest mówić, że pieniądze są dla nas ważne, aby nie stać się w oczach innych materialistą. W końcu wstydzimy się, gdy ledwo wiążemy koniec z końcem, choć szczera rozmowa mogłaby nam pomóc. Edukacja finansowa w Polsce (i wielu innych krajach) kuleje, choć zaczyna się w tym temacie co nieco zmieniać. Cieszę się, że Marcin Iwuć jako jeden z naczelnych edukatorów w kraju podnosi ten temat i zarówno na blogu jak i w swojej książce pokazuje, że nie jest to czarna magia, ale coś, czego każdy z nas może się nauczyć.

Dzieciństwo a przekonania na temat pieniędzy

To, co myślimy o pieniądzach, jak nimi rozporządzamy i jaki mamy do nich stosunek w dużej mierze zależy od naszych doświadczeń z dzieciństwa i czasów młodości. Pierwsze lekcje na temat zarządzania pieniędzmi wynosimy z domu, obserwując naszych bliskich. Jeśli nasi rodzice wciąż martwili się o pieniądze, ledwo dawali radę spiąć budżet domowy to najpewniej będziemy mieć nieco inny punkt widzenia niż gdy pochodzimy z domu, w którym nigdy na nic nie brakowało. Warto się temu przyjrzeć i zweryfikować swoje nastawienie do pieniędzy, bo może się okazać, że sabotujemy sami siebie, będąc zaprogramowanymi przez doświadczenia z przeszłości.

Osobiście w domu miałam to, co ważne, ale zdarzały się trudniejsze momenty. Po latach zrozumiałam, jak różne zachowania, które obserwowałam wpłynęły na moje dorosłe ja w obszarze gospodarowania pieniędzmi. Umiem zacisnąć pasa i nie raz w samodzielnym życiu musiałam to robić, wspierając się pomocą rodziców. Niestety nie raz także roztrwaniałam kasę na głupoty, w myśl „pracuję ciężko, więc coś od życia mi się należy”. I teoretycznie to prawda, ale gdy się zapędzimy może okazać się, że:

  • kolejne i kolejne kupowane rzeczy wcale nie sprawiają nam już radości, jakiej po nich oczekujemy,
  • zarabiamy nieźle, a nasze oszczędności są malutkie lub żadne („gdzie podziały się te wszystkie pieniądze?!”),
  • trudno jest nam osiągnąć duże cele finansowe (wkład własny, nowy samochód, studia), bo nie umiemy na nie odkładać,
  • w zasadzie to nie wiemy w ogóle, na co wydajemy to, co zarobiliśmy, bo nie prowadzimy budżetu domowego.

Budżet domowy to nie ograniczenie, a drogowskaz

Przed tym ostatnim, czyli domowym budżetem broniłam się latami. Mówiłam „żaden excel nie będzie mnie ograniczał” (serio, serio). Do momentu, w którym poczułam, że nadmiar rzeczy mnie przytłacza, a większą satysfakcję przyniesie mi bezpieczeństwo finansowe i możliwość np. zrezygnowania z pracy czy toksycznego klienta w każdej chwili, niż kolejna para spodni czy następny kosmetyk. Książka Marcina Iwucia „Jak zadbać o własne finanse” stała się moim przewodnikiem po tworzeniu racjonalnego domowego budżetu. Nie była ograniczeniem, ale drogowskazem w osiąganiu finansowych celów (dużych i małych). Marcin w bardzo przystępny sposób tłumaczy, jak zrobić to krok po kroku bez zbędnego żargonu i przytłaczania swoją wiedzą.

Dzięki tej książce przygotowałam plik na rok i każdy miesiąc i mogę obserwować, na jakim etapie realizacji celów jestem. Okazało się to fantastycznym ćwiczeniem, które pozwoliło mi połapać końce różnych sznurków i zaprowadzić porządek tam, gdzie dotychczas panował freestyle, który w tym obszarze jest mało rozsądny.

Zacznij inwestować z głową

Marcin w tej książce w uproszczony sposób edukuje także na temat inwestowania m.in. na poczet emerytury. Wszystkie te porady pomogły mi zbudować plan finansowy, aby zabezpieczyć nie tylko najbliższe miesiące, ale i lata.

Żałuję, że nie sięgnęłam po tę książkę wcześniej, bo jest napisana lekko, przyjemnie i wnosi do życia naprawdę ogromną wartość. Czasem bowiem kilka naprawdę drobnych kroków i kilka analiz może nam otworzyć oczy i zwiększyć poczucie bezpieczeństwa. 

Polecam Wam tę książkę, jeśli czujecie, że:

  • nie wiecie, na co wydajecie Wasze pieniądze,
  • bezskutecznie próbujecie zebrać środki na ważny dla Was cel,
  • nie macie zbudowanej poduszki finansowej,
  • chcecie zacząć inwestować środki na przyszłość swoją i dzieci, ale nie wiecie od czego zacząć.

PS. Ta książka nie promuje opresji wobec siebie samego, wyrzeczenia się wszelkich przyjemności i wdrożenia w życie kompletnego minimalizmu, ale po prostu… zdrowy rozsądek.

Moja ocena: 9/10

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *