Może trudno w to uwierzyć, ale gromadzenie wielu rzeczy wokół siebie w długoterminowej perspektywie, nie sprawia wcale, że czujemy się bardziej szczęśliwi. Może za to doprowadzić do ciągłego poczucia przytłoczenia, braku radości z kolejnych zakupów, a czasem i problemów finansowych, jak w przypadku jednego z autorów książki „Kochaj ludzi używaj rzeczy”. Jeśli czujesz, że to o Tobie – ta książka jest świetnym początkiem wdrażania zmian, które sprawią, że odzyskasz spokój i satysfakcję z codzienności. Osobiście od niej zaczęłam drobne zmiany, które kontynuuje każdego dnia, starając się trzymać nowych nawyków.
Nie będzie to książka, która spodoba się każdemu, bo jej treść może być nieco niewygodna, a czasem zbyt wniosła. Trzeba na nią moim zdaniem znaleźć odpowiedni czas. Czytana w pośpiechu nie wniesie zbyt wiele do życia. Jednak, gdy otworzysz się na nią, poświęcisz jej uwagę i spróbujesz przełożyć jej założenia na Twoje zachowania i wartości, to może być świetnym bodźcem do czegoś nowego – w sam raz na Nowy Rok. Nie oczekuj jednak konkretnych protipów na to, jak np. odgruzować dom – wskazówek jest sporo, ale nie jest to poradnik w stylu Marie Kondo, a raczej ziarenko, które zasiewasz do dalszego rozwoju – zanim sięgniesz do książek takich jak „Mniej. Minimalizm w praktyce”. Warto zaczynać od ogółu, czyli książki „Kochaj ludzi, używaj rzeczy”, aby znaleźć swoją odpowiedź na pytanie „dlaczego?”, a potem przejść do konkretnego, codziennego działania.
Moja ocena: 7/10
Jedna odpowiedź